Jak się dziś dowiedziałem, w marcu weszła w  życie zmiana ustawy 'Prawo przewozowe'.  Na informację tę naprowadził mnie artykuł:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10064843,Obezwladnil_mnie_i_wykrecil_rece__Kto____Kontroler_.html

 

W skrócie - kobieta jechała bez biletu ważnego - kilka minut przeterminowany (podobno korki były - ale jak było, nie wiem).  Została 'ujęta' przez kontrolera - poza autobusem - z zastosowaniem siły fizycznej.  Wykręcili kobiecie ręce podobno.

MPK mówi, że wszystko było OK, ponieważ w marcu weszła zmiana ustawy - o której pisałem - i przewoźnik może tak robić.

Zerkam w ustawę - bo nie mogę w to uwierzyć - i rzeczywiście, stoi tam jak wół (przepisuję to, bo dokument PDF ze strony sejmowej jest zabezpieczony przed kopiowaniem - idiotyzm czystej wody):

artykuł 33a

7.  Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona ma prawo:

...

2) w razie niezapłacenia należności i nieokazania dokumentu - ująć podróżnego i niezwłocznie oddać go w ręce Policji lub innych organów porządkowych [...]

 

Czy tym naszym posłom w 2004 roku odbiło totalnie ?  Wszystkim - PO, PiS, SLD, PSL - tylko dwóch panów z PSL - Janusz Piechociński i Ryszard Stanibuła - odrobiło lekcje, i głosowało tak, aby się nie ośmieszyć (czyli przeciw) .
 

Inni, ci - wtedy mniej rozgarnięci - posłowie wprowadzili do naszego prawa zapis, powołujący nowe organy, które mają prawo do stosowania środków bezpośredniego przymusu (mogą 'ująć') na ludziach, co do których są zarzuty oszustwa/oszukania/kradzieży na kwoty nawet poniżej 2 PLN.


Niestety - nie wyszło im, chociaż szkody narobili.  Dlaczego nie wyszło ?

Ano - ta ustawa wcale nie pozwala na ujmowanie siłowe gapowiczów.  Bo jest niepełnym bublem, a konstytucja broni nas przed takimi bublami.
 

Artykuł 41 konstytucji mówi:

"Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie."

Tłumaczę - jeżeli ktoś chce mnie 'ująć', to chce ograniczyć moją wolność.  Jak najbardziej może to zrobić, jeżeli ustawa definiuje 'tryb i zasady' tego ograniczania wolności (w tym przypadku - formę ujęcia).

Ustawa o Policji definiuje i tryb, i zasady, według których policjant może wolności mnie pozbawić.  Definiuje, kiedy policjant może skorzystać z konkretnego środka przymusu.  Sprawia, że Policjant nie może wycelować do mnie z broni palnej po to, by mnie ująć na gorącym uczynku przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu.  Definiuje, że najpierw trzeba mi powiedzieć 'hej, jestem policjantem, zatrzymaj się' - i dopiero, jak się nie zatrzymaj, to można mnie powalić na ziemię i zakajdankować.  Upraszczam, ale chyba wiadomo, o co chodzi.

Ustawa 'Prawo przewozowe' nie definiuje 'trybu i zasad' ujmowania.  Pisze tylko 'można ująć'.  Czyli - nie zezwala na ograniczanie wolonści tak naprawdę.

Niestety - nieznający konstytucji rzecznik łódzkiego MPK pan Bogumił Makowski (oraz wielu innych urzędników cierpiących na tę przykrą przypadłość)- myśli, że jak w ustawie napisane 'można ująć' - to twierdzi, że 'można ująć'.  I kontroler pod jego przyzwoleniem ujmuje.

Mamy więc sieć firm - przewoźników - którym wydaje się (bo Sejm ich wprowadził w błąd) mogą ujmować ludzi.  Jak chcą - mogą od razu strzelać z kul gumowych, powalać na ziemię, wykręcać ręce, wystrzeliwać siatki, używać taserów - przecież ustawa głosi 'można ująć' a nie głosi 'można zamykać w autobusie, ale nie można wykręcać ręki, jak kobieta jest w widocznej ciąży, to wykręcać ręki nie wolno'.

Zgodnie ze stanem polskiego prawa kontroler nie ma prawa nikogo ująć stosując ograniczenie wolności.  Niestety -ustawa jest napisana tak, że niedouczonym z konstytucji osobnikom może się wydawać, że ujmować siłą można.  A nie można.

Powstaje teraz pytanie - czy za bezprawne zatrzymanie kobiety opisanej w artykule, do którego linkuje, będzie ktoś odpowiadał karnie, czy też nie.  Bo przecież to, że ktoś nie zna prawa (nie zna konstytucji) nie zwalnia go z obowiązku jego przestrzegania.  Konstytucja jest nadrzędna nad wszystkim, i jak ktoś jest w stanie przeczytać artykuł z ustawy 'prawo przewozowe', to prawdopodobnie jest też w stanie przeczytać konstytucję.  A zdrowy rozsądek powinien mu podpowiedzieć, że z przemocą trzeba uważać, by nie przesadzić.  Broniąc zysku w wysokości 1.5 złotego można spowodować tragedią.   A gdyby ta kobieta opisana w artykule była w ciąży - to co ?  (I niech nie mówi mi, że nie jest w ciąży, bo może być - sprawdzić, czy nie zakonnica).  A gdyby kontroler - niedouczony ze stosowania środków przymusu tak, by krzywdy nie zrobić - niechcący złamał jej rękę ?

Jestem w stanie zrozumieć to, że kontroler nie zna dokładnie konstytucji.  Robi, co mu każą.  Wykonuje rozkazy.  Stosuje przemoc, aby 'ująć' nie upewniając się, czy może, czy nie - po prostu przyjmuje polecenie od szefostwa MPK.  Rozumiem, że szef MPK też jest nierozgarnięty - konstytucji nie zna, ale posłowie ?  Wybrańcy nasi, kwiat narodu, który prawo ma stanowić, na konstytucji straży stać ?  Chcieli pozwolić przewoźnikom na przymus w stosuknu do obywateli - przymus nie regulowany co do możliwych do stosowania środków ?  Lampka im się ostrzegawcza nie zapaliła ?  Materiał do nadużyć doskonały to jest przecież. Może się znaleźć kontroler, który połamie komuś ręce, bo 'się wyrywał przy ujęciu, kajdanek nie miałem, musiałem go trzymać'.  A ten gapowicz z połamanymi rękami grzecznie powiedział 'pokażę dowód, ale policjantowi, nie Tobie'.  No to go - zgodnie z ustawą (ale niezgodnie z prawem jako całością) - kontroler 'ujął'.

To jest chore.  Chyba ta ustawa nawet nie jest nawet niezgodna z konstytucją - tylko wprowadza w błąd.  Bo teoretycznie można kogoś 'ująć' nie ograniczając jego wolności.  Za pomocą prośby.  A nie środka bezpośredniego przymusu.  A ludzie durni, konstytucji nie sprawdzają - myślą, że przemocą ujmować można - a to ci dopiero ;)

Oj, się będzie działo.  Próbować dawać możliwość legalnego stosowania środków bezpośredniego przymusu nie w celu obrony, ale po to, by wyegzekwować należność - kontrolerom biletów  - naprawdę gratuluję pomysłu.  Gratuluję też realizacji.

Jaka z tego konkluzja ?  W 2004 roku tylko dwóch posłów znało konstytucję.  Dwóch.  Na 401 osób głosujących.  A teraz z powodu ich nieznajomości konstytucji, z powodu nieznajomości konstytucji wśród urzędników różnych MPK'ów i kontrolerów biletów - rozpoczęła się 'fala przemocy'.  Brzmi to trochę na wyrost, ale takie są fakty.  Przewoźnicy myślą, że mogą kogoś 'ująć'.  Trzeba ich szybko z tego błędu wyprowadzić, zanim nikt nie zginie, albo chociażby rękę złamie.