Poprzedniego posta napisałem jeszcze przed publikacją, albo moim przeczytaniem raportu WSI.  Chodziło mi o sam fakt inwigilacji partii, w której pierwszych szeregach zasiadali ludzie dający podstawy do badania ich środowiska.

To teraz trochę o raporcie - handel bronią jest tu podawany jako super zarzut przeciwko służbom WSI.  Jakby się przyjrzeć temu, jak działały służby specjalne w tak zwanej reszcie świata - to nikt by się nie dziwił temu, że WSI tą bronią handlowały.  Wiadomo, że grupa mająca pieniądze i chcąca kupić broń prędzej czy później tę broń kupi.  Jeżeli kupi ją bez kontroli od mafii, czy też paru żołnierzy pracujących na własny rachunek - wtedy nie będzie wiadomo, ile ta grupa ma broni, kiedy kupiła, jakie były szlaki przerzutowe.  To, co było w pewnym czasie na świecie uważane za standard (teraz nikt głośno się do tego nie przyznaje) to kontrolowana sprzedaż tej broni.  Jeżeli broń sprzeda wywiad jakiegoś kraju, który wymienia się w ramach struktur - np. NATO informacjami z innymi wywiadami, to jest to świetny materiał operacyjny.  Jak pisałem wyżej - wiadomo, kto kupił, wiadomo dzięki temu - mniej więcej - jakim potencjałem dysponuje grupa, która tę broń kupiła, można poznać kanały przerzutowe, ludzi po drodze.  Dzięki zdobyciu zaufania można zdobywać inne informacje.  Do tego - można dzięki temu pozyskać pieniądze na inne operacje - pieniądze, których pochodzenie nie będzie budziło wątpliwości ewentualnego kontrwywiadu (w tym kontrwywiadu mafii, terrorystów) mającego rozpracowywać te operacje.  Niedawno też głośna była sprawa mówiąca o tym, jak to zły wywiad chciał przejąć czyjś spadek - zdaje się w Kanadzie.  Pisiolki mówiły, że tu chodziło o nielegalne zdobycie kasy na prywatny rachunek.  Gdyby ta operacja wyszła - można by było za pomocą tych pieniędzy przeprowadzić operacje wymagające dużych funduszy - np. zakup technologii nie sprzedawanej do państw podległych ZSRR - i jakby ktoś chciał przeanalizować, czy pieniądze nie pochodzą np. z Polski - mógłby to sobie robić, i wyszłoby, że ta kasa to po prostu spadek, a nie transport w walizkach z kraju należącego do wrogiego obozu.
Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że wyprowadzanie pieniędzy z WAT'u też mogło być (ale nie musiało) działalnością operacyjną mającą na rzecz Polski.  Mafie międzynarodowe - w tym rosyjska - współpracują z terrorystami.  W Polsce kiedyś (przed wojną w Afganistanie) w Trójmieście był na przykład fajny układ - semtex za haszysz.  Z Afganistanu statkami płynął do nas haszysz, za który polska pseudomafia przesyłała czeski Semtex.  W każdym razie - ktoś, kto chce współpracować (prowadzić grę) z mafią rosyjską nie może tak po prostu przyjść z workiem pieniędzy.  Te pieniądze muszą pochodzić z wiarygodnego źródła - najlepiej z przestępstwa.  Wywiadowi wojskowemu łatwo byłoby zaaranżować wyprowadzenie pieniędzy z uczelni wojskowej.  Tym bardziej, jeżeli przeszłość wojskowa przestępców oraz wojskowe powiązania są w Rosji rzeczą jak najbardziej zrozumiałą, normalną, nie budzącą większych podejrzeń. 

Nie twierdzę, że na pewno była to gra operacyjna - może była to po prostu zwykła kradzież.  Ale - na podstawie raportu o likwidacji WSI nie można tego stwierdzić.  Jest podany tylko fakt wyprowadzania pieniędzy.

Zarówno sprzedaż broni, jak i wyprowadzanie pieniędzy mogą być pospolitym (może nie do końca pospolitym) przestępstwem, mogą też być grą operacyjną.  Tym bardziej, że takimi metodami w przeszłości posługiwał się zarówno wywiad amerykański, angielski - jak i rosyjski.  Na początku państwa - po okrągłym stole - nie było w Polsce wielu uregulowań prawnych dotyczących wywiadu, nie było demokratycznych standardów w dziedzinie wywiadu, do których np. USA dochodziło wiele lat (a i tak nie wiadomo, czy do końca doszły, czy po prostu teraz robi się pewne rzeczy dyskretniej), były kadry, które znały określone metody, i które działając w dobrej wierze na pewno by je stosowały.  Na całym świecie wywiad, kontrwywiad działa na pograniczu prawa, często teoretycznie je przekraczając.  Pisze teoretycznie, bo w polskim prawie karnym jest na przykład artykuł 26 mówiący:

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli
niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia
wartość niższą od dobra ratowanego.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w
warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości
oczywiście wyższej od dobra ratowanego.

Można tu podpiąć działania wywiadu - mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa państwu, bądź innemu państwu członkowskiemu NATO, czy też innemu związanego traktatami - na przykład poprzez kontrolowaną sprzedaż broni, poprzez zaangażowanie się w kupno partii narkotyków o której wiadomo, że pochodzi od terrorystów, albo która może do nich doprowadzić (bez tego zaangażowanie narkotyki i tak trafiłyby do kraju) - jeżeli pozwoli to na np. udaremnienie zamachu bombowego.  Jeżeli nie ma innego sposobu na zdobycie zaufania terrorystów - można im sprzedać broń, kupić od nich narkotyki.  Oczywiście - to jest moje prywatne odczucie - można się z tym nie zgadzać.  Ale - w każdej konkretnej sprawie można obiektywnie ocenić, czy dane działanie - z pozoru nielegalne - dało dobre skutki.  Tylko trzeba spróbować taką ocenę przeprowadzić.  Takiej próby w raporcie o likwidacji WSI nie znalazłem.

W każdym razie - działania WSI opisane w raporcie nie są niczym dziwnym jak na działania wywiadu czy też kontrwywiadu.  Wyrwane z kontekstu mogą być postrzegane jako zwykłe przestępstwo.  Ale kontekst jest najważniejszy.  Tutaj kontekstem jest fakt, że robił to wywiad, drugi fakt - na Bliskim Wschodzie polski wywiad przeprowadzał wiele operacji, przez zachodnich sojuszników był uważany za bardzo cenny ze względu na ten właśnie region.  Czyli - jakieś działania Polska na pewno tam prowadziła - i to nie tylko 30 lat temu podczas budowania dróg.  Oczywiście - można też przedstawić inny kontekst, w którym zdobyte nielegalnie pieniądze ludzie pracujący w WSI zatrzymywali tylko i wyłącznie dla siebie.  Ale takiego kontekstu w raporcie nie ma.  Świadczy to o ignorancji ludzi ten raport przygotowujący - albo zatrzymali się na stwierdzeniu faktów (handlowali bronią, wyprowadzali pieniądze) bez dalszego rozpoznania, albo - zrobili rozpoznanie, doszli do wniosku, że działania te nie były dalej prowadzone jako gra operacyjna, ale tego nie umieścili w raporcie z jakiegoś powodu (tylko z jakiego - przecież to by tylko pomogło udowodnić tezę, że WSI było z gruntu złe tak jak cała III Rzeczpospolita) - albo sprawdzili to, co działo się dalej, ale nie pasowało im do koncepcji, więc licząc na to, że nikt nie zapyta - po prostu opublikowali wyjęte z kontekstu fakty.
Jeszcze raz podkreślę, że nie twierdzę, że każdy członek WSI działał zawsze i wszędzie dla dobra kraju i sojuszników - twierdzę tylko, że pewne wybiórcze fakty podane w raporcie o likwidacji WSI udowadniają jedynie ignorancję - fakt, że może i połączoną z dobrymi intencjami - ludzi ten raport przygotowujących.  Ale - dobrymi intencjami podobno jest gdzieś coś wybrukowane.  Czasem więcej szkód narobi wariat z dobrymi intencjami, niż człowiek inteligenty ze złymi.  Bo ten inteligentny będzie wiedział, że przeginać nie wolno.